W dniach od 16 sierpnia do 3 września grupa około 20 osób z Polski będzie uczestniczyła w pielgrzymce rowerowej po Hiszpanii.
Rowerzyści ruszą z Madrytu szlakiem świętego Jakuba do Santiago de Compostela. Następnie udadzą się do portugalskiej Fatimy. Stamtąd ruszą w drogę powrotną do Madrytu. Do przejechania będą mieli około 1700 km. Główne hasło całego wyjazdy to "Nakręcić Europę", czyli nakręcić się pozytywnie, fizycznie i duchowo pod każdym względem, ale też drugi motyw taki, aby nakręcić Polskę Europą. Cały wyjazd będzie wymagał bardzo dobrego przygotowania fizycznego, dlatego cała grupa musiała przez ostatnie 6 miesięcy bardzo dużo trenować. Oprócz indywidualnego treningu odbywały się wspólne wyjazdy rowerowe, podczas których również był sprawdzany sprzęt rowerowy. Ze względu na duchowy aspekt pielgrzymki młodzież starała się poznać życiorys świetego Jakuba, zdobyć wiedzę na temat odwiedzanych miejsc, a przede wszystkim w pierwsze soboty miesiąca przystępywać do sakramentu pojednania.Cała grupa ma nadzieję, że "Nakręcanie Europy" nie skończy się tylko na Hiszpanii.
Dzięki narzedziom internetowym mamy łączność z naszą ekipą w Hiszpani. Poniżej przedstawiamy ich pierwsze relacje:
"Jesteśmy od trzech dni na naszej pielgrzymce do Santiago de Compostella. W poniedziałek – 16 sierpnia, spotkaliśmy się w Madrycie. Po krótkiej nocy wyruszyliśmy rowerami w kierunku Santiago. Na początku mieliśmy wiele problemów z odszukaniem szlaku i kilka godzin straciliśmy na błądzeniu. Po ciężkim dniu dojechaliśmy do Cercedilli, gdzie spaliśmy przy kościele. Kolejny dzień w większości spędziliśmy w wysokim masywie górskim i wiele godzin musieliśmy prowadzić rowery po stromych zboczach. Później trochę pobłądziliśmy, ale w końcu dotarliśmy do pięknej Segovii i następnie do Santa Maria Real de Nieva, gdzie odprawiliśmy Mszę św. w przepięknym Monasterze. Dzisiejszy, trzeci nasz dzień, był najbardziej skuteczny pod względem przebytej drogi, gdyż pierwszy raz pokonaliśmy ok. 100 km. Nie było jednak łatwo, bo było także sporo podjazdów i miejscami piach jak na plaży. Nocleg załatwił nam Bartek chyba u miejscowych właścicieli basenu, który w tym momencie jest z całym otoczeniem do naszej dyspozycji. Wraz z gospodarzami odprawiliśmy Mszę św. i pomodliliśmy w intencjach naszych dobrodziejów i w intencji Pana Waldemara, który świętował dzisiaj 21 rocznicę swojego ślubu.
Postanowiliśmy, że przez całą naszą pielgrzymkę będziemy rozważać List do św. Jakuba, Adhortację Apostolską „Ecclesia in Europa” i Pamięć i tożsamość Jana Pawła II.
Już jest sporo po północy, więc idę spać, bo pobudkę mamy przed 6. Pozdrawiam z Wamby, gdzie śpimy pod gołym niebem, patrząc na rozgwieżdżone niebo i piękne góry porośnięte karłowatymi sosnami. Z Bogiem"
Ks. Robert Grzybowski
"20 dzień sierpnia był czwartym dniem naszej pielgrzymki. Pobudka o godz. 6.00. Szybkie śniadanie, pakowanie i w drogę. Niebo jest bezchmurne. Po przejechaniu kilku kilometrów, tradycyjnie już robimy rozgrzewkę. Znaczna część „camino” prowadzi przez polne drogi. Zeschła ziemia potrzebuje wody. Jest spękana. W naszych nogach czujemy każdy podjazd. One przypominają nam o życiowych wzniesieniach i są okazją do spojrzenia w górę – w niebo. Przez pokonywaną drogę, wyrabiamy w sobie wytrwałość i wytrzymałość. Mimo trudności, coraz pewniej i śmielej przemierzamy wyznaczony szlak. Po drodze napotykamy różnych ludzi. Podających wodę, pozdrawiających, proszących - ze łzami w oczach - o modlitwę. Szczęśliwie docieramy do San Pedro de Duenas, gdzie przyjmują nas siostry zakonne. Przejechaliśmy nieco ponad 100 kilometrów. I za to dziękujemy Bogu – czyli sprawujemy Eucharystię. Z Bogiem"
ks. Andrzej Zalewski
Na początku chciałbym bardzo przeprosić, że nie udało się na bieżąco zdawać relacji z naszej pielgrzymki. Powodem tego stanu rzeczy były warunki, w których się znajdowaliśmy i częsty brak dostępu do Internetu, ale nade wszystko zmęczenie i chroniczny brak czasu. Jeśli już późnym wieczorem dojeżdżaliśmy na miejsce noclegu, szukaliśmy dostępnego miejsca do spania i odprawienia Mszy św. Po Eucharystii i obfitszej kolacji była już bardzo późna godzina i każdy myślał tylko o tym, aby wykorzystać te kilka krótkich godzin na sen.
Teraz, siedząc w samolocie, po dobrym śnie na lotnisku, zmotywowałem się, aby napisać coś na gorąco o naszym wyjeździe. Po pierwsze, jestem bardzo szczęśliwy z dokonanego przez nas przedsięwzięcia. Przejechaliśmy rowerami ponad półtora tysiąca kilometrów w bardzo różnych warunkach topograficznych i klimatycznych. Jechaliśmy po terenach wysokogórskich, gdzie konieczne było wielogodzinne prowadzenie roweru, jechaliśmy po najróżniejszych nawierzchniach: asfaltowych, szutrowych, piaszczystych, kamienistych, czy trawiastych i ciernistych. Doświadczyliśmy ponad czterdziestostopniowego upału, ale też zimnego deszczu. W niektóre dni jechało się lekko jak po maśle, w inne z kolei trzeba było porządnie zacisnąć zęby, żeby dotrwać do końca. Atmosfera była generalnie bardzo przyjazna, bo przecież znamy się między sobą nie od dziś, ale bywały chwile, że puszczały nerwy i trzeba było sobie radzić z różnymi kryzysami.
Jednym z walorów naszego wyjazdu z hasłem „Nakręcić Europę” był z pewnością czynnik turystyczny. Jadąc rowerem człowiek widzi z bliska wiele detali, które umknęłyby z auta i autokaru. Doświadcza się na własnej skórze klimatu, co mogłoby umknąć w klimatyzowanym pojeździe i komfortowym hotelu. My doskonale wiemy, dlaczego południowcy organizują sobie siestę i dlaczego w niemal każdym domu jest klimatyzator i obowiązkowo rolety czy żaluzje. Zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, poczynając od Madrytu, Leon, Santiago, Porto, Fatima, Lizbona, a kończąc na przeuroczych miejscach mało znanych z nazwy. Mogliśmy podziwiać przepiękne góry, spękane pagórki Andaluzji, deszczowe tereny Galicji oraz przepiękne wybrzeże Portugalii. Zobaczyliśmy także wielkie dziedzictwo religijne Półwyspu Iberyjskiego z przepięknymi, wiekowymi kościołami, które obecnie nierzadko są przede wszystkich atrakcją turystyczną. My jako pielgrzymi staraliśmy się widzieć tę rzeczywistość głębiej. W ostatnich dniach najlepszymi i najskuteczniejszym lekarstwem na upał była kąpiel w oceanie i chociaż skrawek cienia z przyjazną nawierzchnią.
Pewnie kazdy z nas moglby sie podzielic innym i osobistym doswiadczeniem. Ja jako glowny organizator tego wyjazdu jestem bardzo zadowolony z przebytej pielgrzymki. Ciesze sie bardzo, ze moglismy „nakrecac Europe”, czyli nakrecac sie samemu tym co pozytywne i wartosciowe oraz dawac dobre swiadectwo napotkanym ludziom. Mam nadzieje, ze ta pielgrzymka byla wykorzystana okazja do poznania w trudzie swoich wad i slabosci, uczenia sie ducha sluzby we wspolnocie, optymizmu i radosci z tego, co niesie kolejny dzien oraz – co najwazniejsze – przyblizenia sie do Pana Boga. Egzaminem z tego jak sie nakrecilismy bedzie przyszlosc. Czas pokaze czy bede stal, czy bede punktualnie chodzil – jak dobry zegarek.
Ks. Robert Grzybowski
Nasza pielgrzymka pod hasłem „Nakręcić Europę” trwała od 14 sierpnia do 5 września. Do Madrytu, skąd zaczynał się rajd rowerowy, jechałam busem wraz z siedmioma innymi uczestnikami. Dzięki temu mogłam zaobserwować różnorodność krajową, a także miałam możliwość zwiedzenia między innymi Katedry Notre Dame, Wieży Eiffla w Paryżu. Gdy dotarliśmy do Madrytu dołączyła do nas pozostała część grupy pielgrzymkowej. Następnego dnia wyruszyliśmy rowerami w Camino de Santiago, która była częścią drogi do Fatimy. . Podczas pielgrzymki zobaczyłam wiele ciekawych miejsc. Sanktuarium w Santiago i w Fatimie zrobiło na mnie duże wrażenie.
Niestety ze względów zdrowotnych nie udało mi się przejechać całej drogi rowerem. Mimo tego starałam się czynnie uczestniczyć w pielgrzymce i pomagać w razie potrzeby. Podczas pobytu w Hiszpanii i Portugali zachwyciła mnie życzliwość, otwartość i serdeczność mieszkańców. Codziennie pomagali nam w odnalezieniu noclegu. Ich gościnność bardzo mnie zdziwiła, gdyż przyjmowali nas bez żadnych problemów i mieli do nas pełne zaufanie. Myślę, że w pewien sposób odwdzięczyliśmy się im, dając świadectwo podczas Mszy św., swoją modlitwą za nich i naszym zachowaniem. Podobała mi się również atmosfera panująca wśród uczestników. Rzadko występujące nieporozumienia były krótkotrwałe i od razu wyjaśniane. Po pobycie w Fatimie, byliśmy w Lizbonie, a następnie dotarliśmy do Madrytu. Wracając busem do Polski miałam okazję być w Sanktuarium w Lourdes, a następnie w Brukseli.
Myślę, że cała pielgrzymka wpłynęła na mnie bardzo pozytywnie, nauczyła wielu rzeczy i dała możliwość kontaktu i współpracy z różnymi ludźmi. Polecam takie wyjazdy jak „Nakręcić Europę” tym, którzy chcieliby hartować swój charakter i przy tym pogłębić swoją wiarę.
Marta F.
Moje wrażenia z wyjazdu do Hiszpanii…hmm…Na pewno prócz zwiedzenia niesamowitych miejsc otoczonych historią , tradycją i kultem religijnym mieliśmy okazję zobaczyć codzienność mieszkańców i poznać ich mentalność . Myślę , że jest to bogate doświadczenie dla nas wszystkich , szczególnie tych , którzy nie ograniczają się jedynie do najbliższego środowiska , ale są otwarci na poznanie nowych kultur , ludzi i obyczajów . Wszyscy mieliśmy okazję poznać bezinteresowność i hojność wielu ludzi całkowicie dla nas obcych i myślę ,że to powinno być dla nas lekcją , której nie można zapomnieć . Co więcej myślę , że zarówno wyjazd jak i przygotowania do niego były tak samo ważne . Każdy z nas był odpowiedzialny za swoja kondycję duchową jak i również fizyczną . Po pierwszych dniach naszej rowerowej pielgrzymki bałam się , że będzie to tylko takie gnanie żeby przejechać jak najwięcej kilometrów , ale nie było tak źle wręcz przeciwnie. W moim odczuciu można by ją nazwać swojego rodzaju rekolekcjami . Dziennie przejeżdżaliśmy ok. 100 km i mimo , że czasami zmęczenie i upał dawało się we znaki , to zawsze był czas na rozważanie , modlitwę i codzienna Msze Świętą. Myślę , że był to czas dobrego sprawdzenia siebie . Swojej wytrzymałości, budowania relacji z bliskimi sobie osobami jak i również z przypadkowo napotkanymi ludźmi , nauczenia się dbania najpierw o drugą osobę a nie o siebie, a także radzenia sobie z własnymi słabościami i codziennego uczenia się WIELKIEJ wyrozumiałości względem siebie nawzajem.
Wydawać by się mogło , że spędzenie całego dnia na rowerze jest stratą czasu , nie ma głupszego myślenia . Masz wtedy możliwość zastanowienia się nad sobą , spojrzenia do swojego wnętrza i zauważasz jak wiele jeszcze musisz nad sobą popracować . Może to głupie porównane , ale każdy dzień „ wyciskaliśmy jak cytrynę „ z czego się tylko dało . Nie brakowało żartów , czasu na rozmowy , trudu , zmęczenia ,chwil skupienia , odpoczynku czy zwykłego bycia ze sobą . Byliśmy tak samo dla siebie ,jak i przede wszystkim dla Boga i to te elementy w połączeniu z otoczeniem sprawiły , że te wakacje stały się takie wyjątkowe , a dla wielu wręcz wymarzone .
Dagmara