Dzięki narzedziom internetowym mamy łączność z naszą ekipą w Hiszpani. Poniżej przedstawiamy ich pierwsze relacje:
"Jesteśmy od trzech dni na naszej pielgrzymce do Santiago de Compostella. W poniedziałek – 16 sierpnia, spotkaliśmy się w Madrycie. Po krótkiej nocy wyruszyliśmy rowerami w kierunku Santiago. Na początku mieliśmy wiele problemów z odszukaniem szlaku i kilka godzin straciliśmy na błądzeniu. Po ciężkim dniu dojechaliśmy do Cercedilli, gdzie spaliśmy przy kościele. Kolejny dzień w większości spędziliśmy w wysokim masywie górskim i wiele godzin musieliśmy prowadzić rowery po stromych zboczach. Później trochę pobłądziliśmy, ale w końcu dotarliśmy do pięknej Segovii i następnie do Santa Maria Real de Nieva, gdzie odprawiliśmy Mszę św. w przepięknym Monasterze. Dzisiejszy, trzeci nasz dzień, był najbardziej skuteczny pod względem przebytej drogi, gdyż pierwszy raz pokonaliśmy ok. 100 km. Nie było jednak łatwo, bo było także sporo podjazdów i miejscami piach jak na plaży. Nocleg załatwił nam Bartek chyba u miejscowych właścicieli basenu, który w tym momencie jest z całym otoczeniem do naszej dyspozycji. Wraz z gospodarzami odprawiliśmy Mszę św. i pomodliliśmy w intencjach naszych dobrodziejów i w intencji Pana Waldemara, który świętował dzisiaj 21 rocznicę swojego ślubu.
Postanowiliśmy, że przez całą naszą pielgrzymkę będziemy rozważać List do św. Jakuba, Adhortację Apostolską „Ecclesia in Europa” i Pamięć i tożsamość Jana Pawła II.
Już jest sporo po północy, więc idę spać, bo pobudkę mamy przed 6. Pozdrawiam z Wamby, gdzie śpimy pod gołym niebem, patrząc na rozgwieżdżone niebo i piękne góry porośnięte karłowatymi sosnami. Z Bogiem"
Ks. Robert Grzybowski
"20 dzień sierpnia był czwartym dniem naszej pielgrzymki. Pobudka o godz. 6.00. Szybkie śniadanie, pakowanie i w drogę. Niebo jest bezchmurne. Po przejechaniu kilku kilometrów, tradycyjnie już robimy rozgrzewkę. Znaczna część „camino” prowadzi przez polne drogi. Zeschła ziemia potrzebuje wody. Jest spękana. W naszych nogach czujemy każdy podjazd. One przypominają nam o życiowych wzniesieniach i są okazją do spojrzenia w górę – w niebo. Przez pokonywaną drogę, wyrabiamy w sobie wytrwałość i wytrzymałość. Mimo trudności, coraz pewniej i śmielej przemierzamy wyznaczony szlak. Po drodze napotykamy różnych ludzi. Podających wodę, pozdrawiających, proszących - ze łzami w oczach - o modlitwę. Szczęśliwie docieramy do San Pedro de Duenas, gdzie przyjmują nas siostry zakonne. Przejechaliśmy nieco ponad 100 kilometrów. I za to dziękujemy Bogu – czyli sprawujemy Eucharystię. Z Bogiem"
ks. Andrzej Zalewski